|
|
|
tak pięknie wierzyłem w żłóbeczek w stajenkę
gdy pierwsze rodziłem na kolanach słowa
roraty pasterki na choince świeczki
wanilia i drożdże w świątecznych ozdobach
a dziś się kolędą rozbijam o duszę
ukradkiem chowając żal niezrozumiały
i modlitwy łamię w niezdarny okruszek
składając w ofierze na obrusie białym
nie rozumiem boskich planów rozrzutności
z kartezjuszem włażąc w wątpienia odmęty
bo mi się kolęda nie klei w miłości
a ja w tangu życia w połowie zaklęty
stanę o północy gdzieś przy szopce z boku
wpisany w rozgrzaną do nieba pasterkę
a ty mi łzę zdejmij zakręconą w oku
i bez słów się przytul i weź mnie za rękę
|
|
|
|
[23-12-2009 r.]
|
|
|
| |
|
Dodaj opinię
|
|
| |
22:40:14 06-01-2010 rennie8@wp.pl Poruszający wiersz,wspomnienia z dzieciństwa są urocze,ważne ,że jeszcze masz siłę stanąć przy stajence.Pomyślnego Nowego Roku:) |
|
|