|
Była na zasadzie łaski z rozpoznaniem winy
Drgałem jak szarfa przepaski na zwycięskiej tarczy
Dziś nie szukam po przeszłości tych co z innej gliny
Chociaż pomógł by tu pościg z psem co nieźle warczy
Lęk o profil tożsamości nabiera znaczenia
Do wybuchu doprowadza czyn niespodziewany
Wolność Tomka w jego domku ma ograniczenia
Spróbuj zbliżyć się do niego, jesteś zlinczowany
Czas przepływa nam przez palce szczeliny grubieją
Przypatruję się co chwila jak się Ziemia kręci
Matka rodząc mnie mówiła, „...nadzieja z nadzieją...”
Ja to dzisiaj zrozumiałem „garnki lepią Święci”
|
|
|
|